piątek, 20 lutego 2015

***

Nadeszla noc. Saimona musiałam umyć , nakarmić i uspac .
Okey bierzemy się za robotę.
Wzięłam go do łazienki zamknęłam drzwi i  przygotowałam  wodę dla niego a on w tym samym czasie cały czas sie patrzył na półkę  na której stały wszystkie moje kosmetyki wraz z pomadką :)
Zaniepokoiło mnie to trochę ale po czasie to zignorowałam.
-Saimonku choć pójdziesz się kompa.-powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
Saimon przyszedł , rozebrałam go i wlozylam do wanny.
Gdy go umyłam zostawiłam go chwilkę w wannie a ja poszłam  zobaczyć  pomadkę co jest z nia nie tak.
Maly caly czas sie patrzył na mnie co ja robię. Dziwnie sie czułam wtedy.
-No dobra wystarczy juz. Wychodzimy z wody.
Maly tak jak prawie każde dziecko przy wycieraniu strasznie płakał wpadłam na pomysł żeby coś mu dać do zajęcia. poszłam z nim po pomadkę i dałam mu od łapczywie porwał mi ją z ręki i uspokoił się nagle , wtedy dokończyłam wycieranie i ubieranie :)
-No dobrze już skończone Saimon . Mówiąc próbowałam mu wyciągnąć z ręki pomadkę .zdziwieniem 
+ góle nie miał zamiaru jej wypuścić strasznie mocno ją trzymał. Po chwili mu uległam i zostawiłam mu tą pomadkę .
Gdy go usypiałam  nadal trzymał tak mocno tą pomadkę jak by się bał ze ktoś mu ją weźmie, po chwili usną z pomadką przytuloną do policzka , tak słodko wyglądał jak nie winne zwykłe dziecko lecz to były tylko pozory.
Położyłam go do łóżka a ja włączyłam tv i zaczęłam oglądać  film lecz  taka wykończona byłam że po chwili zaspałam .
Mały przespał  całą noc i obudził się o 7:43. Zdziwiona byłam bo zawsze płakał w nocy i budził się szybko.
No ale wzięłam go przebrałam i zeszłam na dół do kuchni robić śniadanie.
- Saimon co byś zjadł ?? - Zapytałam ze śmiechem wiedząc że on i tak nie odpowie .
Lecz mały podszedł do otwartej lodówki i  wyciągnął szynkę no zdziwiłam się ale i też roześmiałam a on się na mnie tak dziwnie popatrzył, że, aż się przeraziłam. Lecz wzięłam od niego tą szynkę i zrobiłam kanapkę , pokroiłam mu w małe kawałki żeby sam mógł siedzieć i próbować jeść . Postawiłam mu talerzyk z kanapeczkami na stole i wzięłam go na kolana i karmiłam go po czasie sam wziął i jadł . Gdy zjadł wzięłam go zaniosłam do pokoju i nagleeeeeee usłyszałam dzwonek do drzwi.
Poszłam zobaczyć kto to dzwoni.
- Dzień dobry  jest u pani mój syn, myślę ze pani go nigdzie nie oddała , proszę go  mi pokazać !! - Nie znajoma mówiła strasznie szybko i roztrzęsiona chciała zobaczyć synka , od razu pomyślałam ze to Saimona mama .
- No dobrze ale niech się pani tak nie denerwuje , zresztą mam parę pytań do pani .
- Ja się nie denerwuje tylko chcę  odebrać synka .
- Niech pani wejdzie do środka , mały się bawi teraz ... Nie będziemy mu przeszkadzać.- Powiedziałam lekko zdenerwowana.
- No dobrze.
Mama Saimona weszła do domu  lecz stanęła tylko w korytarzu i niechciała iść dalej.
- Dlaczego pani nie wejdzie dalej?? - Zapytałam.
- Nie chcę pani kłopotów robić tylko chcę odebrać synka.
-  Własnie chciałam o tym porozmawiać. Co pani sobie myśli?
- O czym ?
- Jak to oczym ? Dziecka się nie zostawia tak jak zabawkę znudziło mi się więc go na chwile komuś podrzucę ?? Tak to było ??
- No... no ....no....  ale ja nie chciałam lecz musiałam moja mama zachorowała i musiałam jej pomóc  a dziecko by nie zniosło takiej długiej podróży.
- Aha no a nie ma pani jakieś rodziny tutaj w pobliżu ?? Miałam już zamiar iść na policje z nim lecz coś mi mówiło ze przyjdzie ktoś po niego . Ktoś inny od razu by tak zrobił . Pani jest nieodpowiedzialna. I co teraz pani myśli ze go tak weźmie i odejdzie??  
-Taki miałam plan no przepraszam za niego pewnie pani dokuczał i wgl.
- nie tylko przeraziła mnie jedna sytuacja.
-Jaka ?? Zapytała ze zdziwieniem .
I opowiedziałam jej sytuacje w łazience przy lusterku gdy rysowal pomatka.
A ona nawet się nie zdziwiła .
-To nic strasznego w domu tez tak rysuje .-powiedziała ze śmiechem.
Wtedy dziwnie się poczułam.
-Nie jest to dla pani dziwne taki mały chłopczyk i takie rzeczy i wgl rysuje ? 
Po chwili pszyszedl do nas Saimon ona go przytulia i zaczęła go ubierać. Maly cały czas sie patrzył na mnie. 
-Dobrze my dziękujemy.-powiedziała i wyszla.
A mnie ogarną smutek i samotność. Przez te trzy dni zdążyłam  tego małego brzdąca polubić  , czułam się wtedy jakbym była matką.
Była  godzina 16 :00 jak zadzwoniła Amelia.

Po rozmowie z Amelią poszłam się ogarnąć czyli pomalować i ubrać. Musiałam się ciepło ubrać bo strasznie było zimno na polu.
Po jakimś czasie już byłam gotowa do wyjścia i ubrałam buty wzięłam torebkę i  zaczęłam otwierać drzwi gdy zobaczyłam na ścianie mały napis ja tu wrócę , był on napisany pomadką taką jaką wziął sobie Saimon .
Przeraziłam się i rozmyślałam co to może znaczyć .
Ale przypomniałam sobie , że Amelia na mnie czeka więc szybko wyszłam z domu. Całą drogę do Amelki myślałam co to może znaczyć 100 myśli miałam  w głowie na raz.
Dotarłam cała roztrzęsiona do domu Amelki. 
No to tyle  w tym rozdziale ... Z góry przepraszam ze długo nie było *** rozdziału no ale nie miałam czasu .
Zapraszam  do komentowania , co myślicie o tym rozdziale :)

16 komentarzy:

  1. Niech mnie ktoś uszczypnie i powie, że to żart. Ile masz lat? Bo sądząc po błędach ortograficznych to jakieś 10. Przeczytałam jedną cześć i boję się iść dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam lat 15 a błędy może dlatego że ten post pisałam w pośpiechu 😁

      Usuń
    2. A poprzednie też pisałaś w pośpiechu? I jeszcze poprzednie? Z miłą chęcią przeczytam, ale nie mam czasu na rozszyfrowywanie tego o co Ci chodziło, sorry. Jeśli chcesz pisać szanuj czytelnika.

      Usuń
    3. Emma jak masz jakis problem to po prostu wyjdz z tego bloga i nie komentuj
      ..

      Usuń
    4. Wiesz, pośpiech jest trochę słabą wymówką. Jak już masz zasady ortografii wbite do głowy to automatycznie piszesz. I na dodatek podkreśla błędy więc trochę słabe to tłumaczenie. Co do "xd Justin xd" (swoją drogą nazwa powala) - mam prawo komentować jako czytelnik, a Kinga na grupie prosiła o szczerą opinię.

      Usuń
    5. Najwyraźniej tutaj wolno umieszczać tylko pochwały. A że koleżanka Justin hejtuje osobę komentującą, to nie szkodzi. Kinga na fajnym wsparciu Ci zależy.
      Pamiętaj, że jeśli się decydujesz na publikację w sieci musisz być przygotowana na krytykę. Krytyka poparta przykładem nie jest hejtem. Poczytaj inne blogi. Rozejrzyj się, staraj się czegoś nauczyć, popatrz jakie błędy robisz i staraj się je wyeliminować. Jesteś jeszcze młodziutka i wszystko przed Tobą. Nie słuchaj koleżanki, która będzie Cię głaskała, bo pewnie się znacie prywatnie i nie jest się w stanie zebrać na szczerość, a wręcz odstrasza Ci osoby odwiedzające. Jeżeli będzie je atakowała, to w końcu nikt się tu nie odezwie.

      Usuń
    6. To nie jest opowiadanie, a zlepek lekko ze sobą powiązanych informacji.

      Usuń
  2. Jest okej :) nie przejmuj sie kochana tymi hejtami wyzej. Na pewno 'emma' sama ma 10 lat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za wsparcie :* :*

      Usuń
    2. Nie, "emma" nie ma 10 lat. Emmie stuknęło ostatnio 18 :)
      I to nie były hejty :3

      Usuń
    3. Może 'emma' ma te 18 ale nadal zachowuje się jak 5-latka. Niestety taka prawda.

      Usuń
    4. W czym zachowuję się jak 5-latka? W zwróceniu uwagi na błędy? A prawda jest taka, że to Ty jesteś dzieckiem i nie umiesz przyjąć krytyki u koleżanki :)

      Usuń