sobota, 14 lutego 2015

**

                                                              
Popołudniu  zadzwoniłam do koleżanki Amelii żeby przyszła do mnie zaopiekować się moim gościem bo ja musiałam iść na zakupy ... miałam w planach kupić mu parę ubranek bo nie wiedziałam jak długo u mnie będzie.
Amelia dosyć szbko przyszła przywitaliśmy się i poszła do małego się przywitać  zobaczyłam na jej twarzy dziwną minę odwróciła się do mnie i zawołała mnie na chwile do innego pokoju .
- Nie możesz tego dziecka trzymać u  siebie w domu .
- Dlaczego ?
- Wydaje mi się ze będziesz miała kłopoty , uwierz mi !
- Dlaczego tak mówisz!! Przecież to jest tylko małe dziecko niczemu nie winne.
- Sorry mi się wydaje że będziesz miała przez nie kłopoty, idź na policje z nim .
- Amelia proszę cię nie denerwuj mnie , poprosiłam cię żebyś została z nim chwilkę a ty  wygadujesz głupoty.
- A dobra rób sobie co chcesz !! Jak mi nie wierzysz ! - Krzyknęła Amelia wychodząc z pokoju.
- To zostaniesz z nim ?
- No dobrze . Przecież on nie pójdzie z tobą w tych ubraniach .
- Jesteś kochana . - rzekłam  wychodząc z domu.
A gdy robiłam zakupy w tym samym  czasie  w domu maly gościu męczył moją  koleżankę.
Wracając do domu na asfalcie odbiła mi się twarz tego dziecka na dziwnym tle wkoło niej bylo pełno krwi. Wystraszyłam się wtedy że on coś robi mojej koleżance. Gdy dobiegłam  do domu  była cisza ... Wystraszyłam się  i zaczęłam ich szukać ....BINGO!!! Łazienka .
Powoli otwierając drzwi zobaczyłam jak  maly stal przy lusterku trzymając pomatke i malując  nią.  Na lusterku znajdywała sie  kobieta  wisząca na sznurku przywiązana  do gałęzi . A za nim stała Amelia patrząc się na to co on robi cała się trzęsła.
-Hej-krzyknęłam
-Hej już wróciłaś? Jak po zakupach?- spytała Amelia przerażonym głosem
-A wspaniale ...
A maly nawet nie drgną. Wystraszyłam sie.
Nagle mu pomadka z ręki wypadła i  dziwnie się na mnie popatrzyl i w tym samym czasie zaczął  się śmiać .
Przeraziliśmy się z kumpelą i popatrzyliśmy się na siebie . Moja kumpela  powiedziała.
- muszę raczej iść do domu już.
- No ale myślałam ze napijesz się zemną kawy .
- raczej nie , nie mam już czasu.- Amelia powiedziała zerkając na małego.
- no dobrze . To odprowadzę cie do drzwi.
- Okey :)
Wzięłam małego na ręce i poszliśmy .
 - Uważaj na siebie .... pamiętaj jestem pod telefonem.- Powiedziała Amelia
- Okey.... jak coś to będziemy pisać albo zadzwonię.
- OK.
-Pa.
 Zamknęłam drzwi i poszłam z małym do pokoju zastanawiając się jak on może mieć na imię .... Przecież  musze  do niego po imieniu mówić .
Długo się zastanawiałam aż wpadłam na pomysł ze dam mu na imię  Saimon może nie typowe ale w sam raz dla niego .
TO   JUŻ   KONIEC  DRUGIEGO  ROZDZIAŁU  MAM  NADZIEJĘ  ŻE SIĘ  SPODOBAŁ .
KOMENTUJCIE   PROSZE. I   PISZCIE  CO  O  NIM  MYŚLICIE :)

7 komentarzy:

  1. 'Rzekłaś' xd Hmm powinas czyms zaciekawic czytelnika wiem ze to robisz ale jakos bardziej na pewno kazdemu sie to spodoba. Druga czesc opowiadania trzyma sie kupy tylko wszystko dzieje sie za szybko. Bo najpierw na pierwszy dzien bylo milo a na drugi juz wszystko sie zaczyna moglas inaczej to zaczac ale i tak dobrze napisane :)
    Pozdrawian :*
    http://dzaata.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo ciekawe :) az chce się czytac dalej ;))
    zapraszam do mnie, jeśli spodoba Ci się mój blog zaobserwuj, na pewno się odwdzięczę ;)
    http://xblueberrysfashionx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się ze się podoba i na pewno zaobserwuje :)

      Usuń
  4. czekam na kolejną część
    http://magdaleneheaven.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń