niedziela, 29 marca 2015

Pożegnanie

Hey dzisiaj miał być post ale stwierdziłam ze nie będę już tego bloga   prowadzić ponieważ nie mam pomysłu na dalsze rozdziały lecz mam drugiego bloga niedawno zaczęłam go prowadzić byłoby mi miło gdybyście zaobserwowali mnie :)
http://kinngatelega.blogspot.com/
Niestety nie mam zrobionego jeszcze wyglądu na tamtym blogu ale wszystko z czasem :)
zapraszam !!!
I  ŻEGNAM !! :(

niedziela, 22 marca 2015

*****

Gdy spacerowałam po  parku długo myślałam dlaczego tak on mnie  nienawidzi. Wydawało mi się to dziwne...
Miałam dużo myśli w głowie co mam teraz zrobić bałam się wrócić do domu a jednocześnie nie miałam gdzie iść, nie chciałam robić kłopotu Amelce.
Nie miałam rodziców  bo  wychowałam się w domu dziecka nie znam ich do dzisiaj wiem tylko tyle ze moja mama mnie urodziła jak miała 17 lat i nie chciała mnie wychowywać  , gdy miałam dwa latka oddała mnie do domu dziecka ponieważ miałam okazje się rozwijać dalej  za granicą .
No i ja sobie tak myślałam dla czego mnie to wszystko spotyka gdy szłam   sobie tak nie patrząc przed siebie ale w  chodnik uderzyłam w pewną osobę zawahaniem podniosłam głowę do góry.
A przede mną stał chłopak  na jego twarzy ujrzałam lekki uśmiech . Nie wiedziałam co  powiedzieć bo był strasznie przystojny.  Miał ciemne brązowe włosy i niebieskie oczy przeciwieństwie  do mnie był strasznie wysoki.
-Przepraszam nie chciałam w pana uderzyć. -Zaczęłam się tłumaczyć.
- No ale nic się nie stało ha ha ha - odpowiedział ze śmiechem.
-Naprawdę pana przepraszam, zagapiłam się.
- Tylko  nie mów do mnie na pan . Jestem Karol. A ty jak masz na imię ??
- Miło mi. Ja mam na imię Kasia.
- Może pójdziesz zemną  Kasiu na kawę ?
- No nie wiem nie mam czasu teraz .
- A dasz mi twój numer telefonu , to się umówimy innym razem.
Wymieniliśmy się numerami i pożegnałam się z nim i odeszłam. No właśnie odeszłam ale gdzie i dalej myślałam co mam zrobić.
Gdy tak szłam to napotkałam Amelie.
- Oooo  hey co ty tutaj robisz ?? - Zapytała Melka.
-Nic spaceruje .- Odpowiedziałam ze spuszczoną głową w dół.
- Ejj co się dzieje , coś nie tak ?? -zapytała .
- Nie wszystko okey!!!!!!!!!! Przecież ja mam cudowne życie bezproblemowe!
-No weź przestań krzyczeć . przecież się tylko pytam .
- No dobrze przepraszam. Nic nie jest okey .
- Dalej on coś ci zrobił ?
Opowiedziałam wszystko Amelce.I tak jak myślałam kazała mi iść do niej. Lecz ja zrezygnowałam i Melka powiedziała ze jak ja nie  idę  do niej to ona idzie zemną.
no i  poszliśmy.
gdy weszliśmy do domu przeraziliśmy się. Cały dom był zmasakrowany.
Amelka zrezygnowana jednak , że zostaniemy tutaj i szybko mnie  wyciągnęła z domu i poszliśmy do niej.
Gdy doszliśmy już do niej do domu  na zewnątrz na drzwiach był napis " CIEBIE TEŻ ZABIJE !!! " 
Wtedy już obydwie nie wiedzieliśmy co zrobić.  Lecz za jakąś chwilę wpadłam na pomysł ze zadzwonię do Karola ....

DZISIAJ TROSZKĘ KRÓTKO ALE NIE MIAŁAM POMYSŁU JAK TO DALEJ CIĄGNĄĆ I POSTARAM SIĘ ŻEBY BYŁ NASTĘPNY POST ZA TYDZIEŃ W NIEDZIELE :) 
KOMENTUJCIE  !!! <3 


sobota, 7 marca 2015

****

- Co się Kasiu stało ??? - Zapytała Amelka .
- Czekaj chwilkę tylko  ściągnę  kurtkę i ci opowiem
- Ok. No ale z kim został Saimon ?? - Pytając w tym samym czasie Amelka była w kuchni robiła herbatę .
- No właśnie o nim chcę rozmawiać.
- Okey , chodz do pokoju i opowiadaj.
 Opowiedziałam jej o tej sytuacji jak mama Saimona przyszła i o tej sytuacji jak wychodziłam do niej i zobaczyłam napis na śćianie.
- A mówiłam ci idz z nim na policję , wiedziałam , że to dziecko jest jakieś podejrzane ale mi nie wierzyłąś .
-Amelka zamiast mnie teraz wspierać to mnie dobijasz. Wiem żałuje tego teraz mogłąm iść na policję ale szkoda mi było tego dziecka.
- Ja cię dobijam ?? Mówie prawde.  Przestań o tym myśleć dzisiaj zostaniesz u mnie na noc a jutro pomyślimy co dalej.
- No ale nie chcę ci robić kłopotu, przecież to nic nie da że zostanę u ciebie na  noc a kolejne dni ??
Amelka sie usmiechnela i dziwnie sie popatrzyla na mnie  mowiac ze zadnego klopotu jej nie robie .
Przytuliłabym się wtedy do niej  i powiedziałam :
-Dziękuje.
Była godzina 19 strasznie byłam wykończona tym wszystkim . Amelka wpadła na pomysł ze pooglądamy film i zapomnimy o wszystkim , jeszcze się dobrze nie zaczął  a   ja już zaspałam Amelka zakryła mnie kocem i  oglądała dalej.
 Noc strasznie długo się  ciągła przynajmniej mi miałam straszne koszmary. Obudziłam się strasznie szybko była godzina  5;48.
Usiadłam na łóżku i przykryłam się do samej szyi  kołdrą i zaczęłam płakać strasznie się czułam. wydawało mi się jakby Saimon koło mnie siedział i powtarzał słowa "Wróciłem"  byłam roztrzęsiona zaczęłam krzyczeć.
- Odejdź proszę daj mi spokój !!
Usłyszała mnie Amelia wbiegła do pokoju i się mnie spytała -
co się dzieje ??
- On tu jest ! - Powiedziałam cała zapłakana.
- Ale kto???
- Saimon.
- Przestań tu nikogo nie ma to twoja wyobraźnia tylko . Za dużo o nim myślisz i to dla tego.
- Nie jestem wariatką! On  tu był, naprawdę.
Amelka mnie przytuliła i tak siedzieliśmy przez 30 minut.
O 7:00  ogarnęłam się i sobie tak myślałam  czy to myła tylko wyobraźnia czy naprawdę tak było.
Usłyszałam głos Amelki. Wołała mnie żebym zeszła na dół zjeść śniadanie bo ona miała już iść do pracy o 8:00 .
Postanowiłam że  jak ona pójdzie to ja  posprzątam po sobie i pójdę do siebie do domu.
Zeszłam na dół.  Amelka zrobiła gofry z bitą śmietaną i truskawkami.  Były bardzo pyszne. Ale Amelka się śpieszyła  do pracy więc ja musiałam posprzątać po śniadaniu i ubrałam się i też jakąś chwile później po Amelce wyszłam. Całe drogę  wydawało mi się , że ktoś za mną idzie.
Ciągle słyszałam :
- Nie pozbędziesz się mnie tak szybko.
 To był strasznie przerażający głos a jednocześnie słodki.
wreszcie dochodziłam już do drzwi mojego domu.   Otworzyłam drzwi i poszłam się rozebrać z kurtki.  Musiałam iść do łazienki  wziąć prysznic .
Przeraziłam się gdy zobaczyłam jak wygląda łazienka. Była cała spisana obrażającymi mnie hasłami i nie tylko.
Byłam całą roztrzęsiona nie wiedziałam co robić. siadłam i zaczęłam płakać to jest po prostu do nie opisania.
 Lecz a jakieś 5 minut usłyszałam dalej głos tego dziecka i nie tylko głos stał przede mną i po prostu głośno krzyczał :
- Kiedyś cię zniszczę!!!!!!!!!!!!!!!
- Odejdź ode mnie proszę daj mi spokój !
- Zniszczę, zniszczę , zniszczę !!!!!!!!!!
Wybiegłam szybko z pokoju i wzięłam kurtkę i telefon i wyszłam także z domu.
         Przepraszam za to że tak późno ten post i wgl. No ale nie miałam  jakiś czas laptopa.
Myślę , że następny post będzie szybciej :)
ZAPRASZAM  do czytania !!!!!!! 







sobota, 28 lutego 2015

przepraszam


Hey następny post z kolei a to już ****  będzie  opóźniony ponieważ nie mam teraz za bardzo czasu .
Ale na pewno będzie :)
Mam nadzieje  że wam się podoba , na pewno nie wszystkim ale mam nadzieje ze chociaż kilku osobom.
                      PRZEPRASZAM  ,  ŻE  POST  SIĘ  SPUŹNIA.

piątek, 20 lutego 2015

***

Nadeszla noc. Saimona musiałam umyć , nakarmić i uspac .
Okey bierzemy się za robotę.
Wzięłam go do łazienki zamknęłam drzwi i  przygotowałam  wodę dla niego a on w tym samym czasie cały czas sie patrzył na półkę  na której stały wszystkie moje kosmetyki wraz z pomadką :)
Zaniepokoiło mnie to trochę ale po czasie to zignorowałam.
-Saimonku choć pójdziesz się kompa.-powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
Saimon przyszedł , rozebrałam go i wlozylam do wanny.
Gdy go umyłam zostawiłam go chwilkę w wannie a ja poszłam  zobaczyć  pomadkę co jest z nia nie tak.
Maly caly czas sie patrzył na mnie co ja robię. Dziwnie sie czułam wtedy.
-No dobra wystarczy juz. Wychodzimy z wody.
Maly tak jak prawie każde dziecko przy wycieraniu strasznie płakał wpadłam na pomysł żeby coś mu dać do zajęcia. poszłam z nim po pomadkę i dałam mu od łapczywie porwał mi ją z ręki i uspokoił się nagle , wtedy dokończyłam wycieranie i ubieranie :)
-No dobrze już skończone Saimon . Mówiąc próbowałam mu wyciągnąć z ręki pomadkę .zdziwieniem 
+ góle nie miał zamiaru jej wypuścić strasznie mocno ją trzymał. Po chwili mu uległam i zostawiłam mu tą pomadkę .
Gdy go usypiałam  nadal trzymał tak mocno tą pomadkę jak by się bał ze ktoś mu ją weźmie, po chwili usną z pomadką przytuloną do policzka , tak słodko wyglądał jak nie winne zwykłe dziecko lecz to były tylko pozory.
Położyłam go do łóżka a ja włączyłam tv i zaczęłam oglądać  film lecz  taka wykończona byłam że po chwili zaspałam .
Mały przespał  całą noc i obudził się o 7:43. Zdziwiona byłam bo zawsze płakał w nocy i budził się szybko.
No ale wzięłam go przebrałam i zeszłam na dół do kuchni robić śniadanie.
- Saimon co byś zjadł ?? - Zapytałam ze śmiechem wiedząc że on i tak nie odpowie .
Lecz mały podszedł do otwartej lodówki i  wyciągnął szynkę no zdziwiłam się ale i też roześmiałam a on się na mnie tak dziwnie popatrzył, że, aż się przeraziłam. Lecz wzięłam od niego tą szynkę i zrobiłam kanapkę , pokroiłam mu w małe kawałki żeby sam mógł siedzieć i próbować jeść . Postawiłam mu talerzyk z kanapeczkami na stole i wzięłam go na kolana i karmiłam go po czasie sam wziął i jadł . Gdy zjadł wzięłam go zaniosłam do pokoju i nagleeeeeee usłyszałam dzwonek do drzwi.
Poszłam zobaczyć kto to dzwoni.
- Dzień dobry  jest u pani mój syn, myślę ze pani go nigdzie nie oddała , proszę go  mi pokazać !! - Nie znajoma mówiła strasznie szybko i roztrzęsiona chciała zobaczyć synka , od razu pomyślałam ze to Saimona mama .
- No dobrze ale niech się pani tak nie denerwuje , zresztą mam parę pytań do pani .
- Ja się nie denerwuje tylko chcę  odebrać synka .
- Niech pani wejdzie do środka , mały się bawi teraz ... Nie będziemy mu przeszkadzać.- Powiedziałam lekko zdenerwowana.
- No dobrze.
Mama Saimona weszła do domu  lecz stanęła tylko w korytarzu i niechciała iść dalej.
- Dlaczego pani nie wejdzie dalej?? - Zapytałam.
- Nie chcę pani kłopotów robić tylko chcę odebrać synka.
-  Własnie chciałam o tym porozmawiać. Co pani sobie myśli?
- O czym ?
- Jak to oczym ? Dziecka się nie zostawia tak jak zabawkę znudziło mi się więc go na chwile komuś podrzucę ?? Tak to było ??
- No... no ....no....  ale ja nie chciałam lecz musiałam moja mama zachorowała i musiałam jej pomóc  a dziecko by nie zniosło takiej długiej podróży.
- Aha no a nie ma pani jakieś rodziny tutaj w pobliżu ?? Miałam już zamiar iść na policje z nim lecz coś mi mówiło ze przyjdzie ktoś po niego . Ktoś inny od razu by tak zrobił . Pani jest nieodpowiedzialna. I co teraz pani myśli ze go tak weźmie i odejdzie??  
-Taki miałam plan no przepraszam za niego pewnie pani dokuczał i wgl.
- nie tylko przeraziła mnie jedna sytuacja.
-Jaka ?? Zapytała ze zdziwieniem .
I opowiedziałam jej sytuacje w łazience przy lusterku gdy rysowal pomatka.
A ona nawet się nie zdziwiła .
-To nic strasznego w domu tez tak rysuje .-powiedziała ze śmiechem.
Wtedy dziwnie się poczułam.
-Nie jest to dla pani dziwne taki mały chłopczyk i takie rzeczy i wgl rysuje ? 
Po chwili pszyszedl do nas Saimon ona go przytulia i zaczęła go ubierać. Maly cały czas sie patrzył na mnie. 
-Dobrze my dziękujemy.-powiedziała i wyszla.
A mnie ogarną smutek i samotność. Przez te trzy dni zdążyłam  tego małego brzdąca polubić  , czułam się wtedy jakbym była matką.
Była  godzina 16 :00 jak zadzwoniła Amelia.

Po rozmowie z Amelią poszłam się ogarnąć czyli pomalować i ubrać. Musiałam się ciepło ubrać bo strasznie było zimno na polu.
Po jakimś czasie już byłam gotowa do wyjścia i ubrałam buty wzięłam torebkę i  zaczęłam otwierać drzwi gdy zobaczyłam na ścianie mały napis ja tu wrócę , był on napisany pomadką taką jaką wziął sobie Saimon .
Przeraziłam się i rozmyślałam co to może znaczyć .
Ale przypomniałam sobie , że Amelia na mnie czeka więc szybko wyszłam z domu. Całą drogę do Amelki myślałam co to może znaczyć 100 myśli miałam  w głowie na raz.
Dotarłam cała roztrzęsiona do domu Amelki. 
No to tyle  w tym rozdziale ... Z góry przepraszam ze długo nie było *** rozdziału no ale nie miałam czasu .
Zapraszam  do komentowania , co myślicie o tym rozdziale :)

sobota, 14 lutego 2015

**

                                                              
Popołudniu  zadzwoniłam do koleżanki Amelii żeby przyszła do mnie zaopiekować się moim gościem bo ja musiałam iść na zakupy ... miałam w planach kupić mu parę ubranek bo nie wiedziałam jak długo u mnie będzie.
Amelia dosyć szbko przyszła przywitaliśmy się i poszła do małego się przywitać  zobaczyłam na jej twarzy dziwną minę odwróciła się do mnie i zawołała mnie na chwile do innego pokoju .
- Nie możesz tego dziecka trzymać u  siebie w domu .
- Dlaczego ?
- Wydaje mi się ze będziesz miała kłopoty , uwierz mi !
- Dlaczego tak mówisz!! Przecież to jest tylko małe dziecko niczemu nie winne.
- Sorry mi się wydaje że będziesz miała przez nie kłopoty, idź na policje z nim .
- Amelia proszę cię nie denerwuj mnie , poprosiłam cię żebyś została z nim chwilkę a ty  wygadujesz głupoty.
- A dobra rób sobie co chcesz !! Jak mi nie wierzysz ! - Krzyknęła Amelia wychodząc z pokoju.
- To zostaniesz z nim ?
- No dobrze . Przecież on nie pójdzie z tobą w tych ubraniach .
- Jesteś kochana . - rzekłam  wychodząc z domu.
A gdy robiłam zakupy w tym samym  czasie  w domu maly gościu męczył moją  koleżankę.
Wracając do domu na asfalcie odbiła mi się twarz tego dziecka na dziwnym tle wkoło niej bylo pełno krwi. Wystraszyłam się wtedy że on coś robi mojej koleżance. Gdy dobiegłam  do domu  była cisza ... Wystraszyłam się  i zaczęłam ich szukać ....BINGO!!! Łazienka .
Powoli otwierając drzwi zobaczyłam jak  maly stal przy lusterku trzymając pomatke i malując  nią.  Na lusterku znajdywała sie  kobieta  wisząca na sznurku przywiązana  do gałęzi . A za nim stała Amelia patrząc się na to co on robi cała się trzęsła.
-Hej-krzyknęłam
-Hej już wróciłaś? Jak po zakupach?- spytała Amelia przerażonym głosem
-A wspaniale ...
A maly nawet nie drgną. Wystraszyłam sie.
Nagle mu pomadka z ręki wypadła i  dziwnie się na mnie popatrzyl i w tym samym czasie zaczął  się śmiać .
Przeraziliśmy się z kumpelą i popatrzyliśmy się na siebie . Moja kumpela  powiedziała.
- muszę raczej iść do domu już.
- No ale myślałam ze napijesz się zemną kawy .
- raczej nie , nie mam już czasu.- Amelia powiedziała zerkając na małego.
- no dobrze . To odprowadzę cie do drzwi.
- Okey :)
Wzięłam małego na ręce i poszliśmy .
 - Uważaj na siebie .... pamiętaj jestem pod telefonem.- Powiedziała Amelia
- Okey.... jak coś to będziemy pisać albo zadzwonię.
- OK.
-Pa.
 Zamknęłam drzwi i poszłam z małym do pokoju zastanawiając się jak on może mieć na imię .... Przecież  musze  do niego po imieniu mówić .
Długo się zastanawiałam aż wpadłam na pomysł ze dam mu na imię  Saimon może nie typowe ale w sam raz dla niego .
TO   JUŻ   KONIEC  DRUGIEGO  ROZDZIAŁU  MAM  NADZIEJĘ  ŻE SIĘ  SPODOBAŁ .
KOMENTUJCIE   PROSZE. I   PISZCIE  CO  O  NIM  MYŚLICIE :)

środa, 11 lutego 2015

Mały dręczyciel

Hey to mój drugi z kolei  post .... tak jak już wspominałam w poprzednim ze moim pierwszym opowiadaniem będzie horror pod tytułem " Mały dręczyciel" będzie to opowiadanie rozdziałowe. :)
Było by  mi miło jak byście komentowali czy wam się podoba  i czy macie jakieś pomysły na dalszy ciąg tego opowiadania :)

                                              


*
Pewnej nocy o godzinie 23;00 obudziły mnie dziwne odgłosy które słyszałam z kuchni .
Wystraszyłam się  więc postanowiłam nie wychodzić z pokoju. Nie minęło nawet 10 minut  i usłyszałam płacz dziecka jakby stało przed moimi drzwiami od domu .... wtedy już postanowiłam  zbiec po schodach i zobaczyć czy mi się nie wydawało ale to coraz głośniej było słychać .
Lecz się nie myliłam ,  stało przed drzwiami małe dziecko miało półtora roku . Trochę się przeraziłam ponieważ na zewnątrz była minusowa temperatura a on był ubrany tylko w spodnie i koszulkę strasznie się trząsł . Żal mi się go zrobiło i postanowiłam wziąć go do siebie do domu na noc ....  I WTEDY SIĘ ZACZEŁO.
dałam mu jeść i strasznie szybko zaspał.
Położyłam go koło siebie na łóżku i praktycznie całą noc nie mogłam spać bo myślałam o tym .... Wydawało mi  się to dziwne jak takie małe dziecko można było zostawić przed czyimiś drzwiami i w dodatku tak ubrane .
Godzina 3;34 zaczęło mi się zasypiać ale wtedy jak na złość mój gość zaczął się budzić . Myślałam już  ze nie wytrzymam , ciągle płakał była masakra .
Wzięłam go na dół i posadziłam w pokoju na podłodze. A ja poszłam  zrobić mu owsiankę do jedzenia bo nic nie mogłam znaleźć co bym mu mogła dać jeść. wracając z miseczką owsianki do pokoju wystraszyłam się  mojego małego gościa  nie było tam ... zaczęłam go wszędzie szukać.
A on w tym samym czasie był w łazience i bawił się moją pomadką było to dla mnie śmieszne jak go zobaczyłam pomalowanego całego czerwoną pomadką  zaczęłam się śmiać a on się tak dziwnie na mnie patrzył. Wzięłam go potem na  kolana i dawając  mu owsiankę  myślałam co teraz mam zrobić.  
wpadłam na pomysł ze najlepiej pójść zgłosić to na policje , ale coś mi mówiło żebym nie szła , że przyjdą po niego  za parę dni rodzice. ULEGŁAM.


 Za  parę dni będzie następny rozdział jak myślicie co w nim będzie ??